niedziela, 4 maja 2014

WYSEPKA, Andrea Levy

Dawno już nie miałam tak, że ponad 500-stronicową książkę pochłonęłam z taką przyjemnością. „Wysepka” Andrei Levy to wielokrotnie nagradzana książka, która zdobyła między innymi w 2004 roku Orange Prize i szczerze mówiąc to właśnie spowodowało, że kilka lat temu ją kupiłam. Lubię po prostu wiedzieć dlaczego.  Jak to w życiu bywa, czasami z werdyktami jury się zgadzam, czasami nie mogę wyjść z podziwu, że jakaś przeciętna książka zdobywa tyle laurów, co powoduje, że coraz częściej do różnorakich nagród podchodzę bardzo sceptycznie. „Wysepka" jednak zdecydowanie nie jest kolejnym czytelniczym zawodem.
Andrea Levy, córka jamajskich imigrantów, napisała powieść utrzymaną w starym, dobrym, klasycznym stylu, a jednak na wskroś nowoczesną. Głos oddala czwórce bohaterów, dwóm małżeństwom.

Jest zima 1948 roku. Wielu imigrantów z kolonii brytyjskich przybywa do Kraju Macierzystego, który jest dla nich wyidealizowanym rajem, gdzie ma ich czekać szczęśliwsze, lepsze życie. Wielka Brytania nie jest jednak już wielkim imperium bytyjskim, a znękanym wojną wyspiarskim krajem, którego obywatele każdego dnia muszą się mierzyć z szarą, trudną, powojenną rzeczywistością.
Wśród imigrantów jest Gilbert, były żołnierz RAF-u, który po wojnie uznaje, że Jamajka jest już dla niego za mała. Jego żona Hortense –Jamajka o jasnej, złotawej skórze. Odcień skóry i otrzymane wykształcenie pozwalają jej mniemać, że jest kimś lepszym, do Anglii zaś przyjeżdża z głową pełną marzeń o domu z dzwonkiem i posadzie w ekskluzywnej szkole dla dziewcząt.
Gilbert i Hortense mieszkają w domu innego małżeństwa, można by powiedzieć typowego przeciętnego, londyńskiego, białego małżeństwa -Quinny i Bernarda. Ona blond piękność, córka rzeźnika, on urzędnik bankowy, podczas wojny walczący w Indiach i jeszcze z nich niepowrócony.
Każda z tych postaci opowiada nie tylko o teraźniejszości, ale także o tym, co wydarzyło się wcześniej. Dzięki temu zabiegowi ciągle odkrywamy nowe poszlaki i zależności które łączą te dwa, na pierwszy rzut oka, bardzo różne małżeństwa. Mimo, że wszyscy oni są poddanami Korony Brytyjskiej, wszyscy mówią do siebie po angielsku, ale siebie nie rozumieją. Gilbert mówi jamajskim dialektem, Hortense wyszukaną, staromodną angielszczyzną, zaś Quinny językiem potocznym klasy średniej.  Nie tylko język podkreśla różnice pomiędzy nimi. Przede wszystkim jest to kolor skóry. Okazuje się, że Jamajczycy, którzy walczyli w drugiej wojnie światowej za swój Kraj Macierzysty, po wojnie nie są witani w tym kraju z otwartymi ramionami, wywołują zdziwienie, odrazę i strach. Oddając swoje życie i krew nie doczekali się nawet tego, aby Anglicy wiedzieli o tym, że Jamajka nie leży w Afryce. Ale czyż nie było przedsmaku tegoż już podczas wojny? Gilbert nie mogli marzyć o tym, aby zostać nawigatorem, tylko ze względu na to, że był kolorowy, odesłano go na tył frontu do obsługi naziemnej. Dzielił co prawda swoje żołnierskie życie z białymi, ale czy faktycznie był szanowany tak, jak na to zasługiwał? Oczywiście dla złagodzenia tego obrazu mamy pokazane wojsko amerykańskie, w którym biali i kolorowi chłopcy musieli mieć nie tylko dwa różne obozy, ale nie mogli mieszać się na ulicach podczas przepustek. To, że u Brytyjczyków było lepiej, nie oznacza wcale tego, że było dobrze.  I to wyraźnie widać już po wojnie. Mający taką, a nie inną kolonialną przeszłość Brytyjczycy nie potrafią i nie chcą inaczej traktować czarnoskórych imigrantów, nie oferują im pracy, odmawiają mieszkań. Nic dziwnego, że początkowa euforia Jamajczyków szybko przekształca się w niechęć, frustrację i rozczarowanie.  Najlepiej zaś odmalowane jest to ksenofobiczne społeczeństwo w oczach Gilberta i Hortense.

„Wysepka” to powieść, która bez zbędnego patosu, w barwny sposób pokazuje początki kształtowania się wielokulturowego społeczeństwa w Wielkiej Brytanii. Nie brak w niej humoru i wyrazistych bohaterów. Dobra książka o rasizmie, pełna niespodziewanych zwrotów akcji i zaskoczeń i chociaż odnosi się do wydarzeń sprzed ponad 60 lat, to dotyka wciąż aktualnych problemów, bo przecież rasizm nie zniknął z powierzchni ziemi, tylko przyczaił się nieco w niektórych rejonach. 



___________
Andrea Levy, Wysepka, przeł. Izabela Matuszewska, Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz, Warszawa 2006, s. 512.



Image and video hosting by TinyPic




33 komentarze:

  1. Rasizm - z chęcią przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po twojej recenzji z pewnością przeczytam :) W wolnej chwili natomiast zapraszam do siebie na: http://kulturka-maialis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniała książka. Polecam też mini-serial BBC (6 odcinkowy) nakręcony na jej podstawie - moim zdaniem fenomenalny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serialu nie mialam okazji zobaczyc, ale o nim czytalam. Bardoz chcialabym go jakos zdobyc, tylko nie mam pojecia jak.

      Usuń
  4. Pierwsze słyszę o książce. Dziękuję Ci, że zwróciłaś na nią moją uwagę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksnadro, lubie wygrzebywac takie ksiazki, ktore mialuy w naszymkraju swoje za krotkie piec minut, ta jest zdecydowanie warta przypomnienia.

      Usuń
  5. Ja także nie miałam pojęcia o jej istnieniu, a wygląda, że to ciekawa i mądra pozycja. Dzięki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gaciamal, juz 8 lat minelo od jej wydania, wtedy chyba jeszcze nie bylo takich wielkich kampanii reklamowych, a w przypadku tej pozycji - szkoda.

      Usuń
  6. Pierwsze słyszę o tej książce, ale czuję się ogromnie zainteresowana. Tematyka bardzo ciekawa, tudzież tytuł. Postaram się przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z najwieksza przyjemnoscia ja przeczytalam, mam wiec nadzieje, ze i Tobie przypadnie do gustu.

      Usuń
  7. Książka wydaje się być bardzo interesująca, szczególnie, że zajmuje się Wielką Brytanią i Brytyjczykami. Jeśli chodzi o rasizm Anglików, to przypomniała mi się świetna powieść Barnesa "Artur i George", polecam gorąco. Jeszcze raz dzięki za zwrócenie na nią uwagi, bo o jej istnieniu nie miałem zielonego pojęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Artura i George'a" mam na uwadze, szczegolnie po Twoich goracych zachwytach nad Barnesem. Mam nadzieje, ze kiedys dokopie sie i do jego ksiazek, o ktorych co prawda mam pojecie, ale ciagle odkladam ich przeczytanie.

      Usuń
    2. Poszla i kupila na Alledrogo "Artura i George'a", bo zorientowala sie, ze nie ma, a naklad sie juz chyba wyczerpal:).

      Usuń
    3. To dobra decyzja, świetny zakup i znakomita książka :) W księgarniach z całą pewnością już jej nie ma. Nie wszystkie książki Barnesa podobają mi się. Jak dotąd tylko trzy: "Papuga Flauberta", "Arthur & George" oraz, co prawda dopiero po pewnym czasie, musiałem chyba do niej dojrzeć, "Poczucie kresu". Dwie pierwsze były nominowane do Bookera, a ostatnia go dostała.

      Usuń
    4. "Papuge Flauberta" oczywiscie mam, ale nieczytane, natomiast "Poczucie kresu" mnie zauroczylo.
      Uwielbiam miec swiadomosc, ze na polkach czekaja dobre ksiazki na przeczytanie. Wcale mi nie przeszkadza, ze przez jakis czas nie znajduje na nie czasu. Kilka razy juz budzilam sie z reka w nocniku, kiedy odkladalam zakup jakies ksiazki, a pozniej juz byla nie do dostania.

      "Nie ma sie czego bac" czytales? U mnie ciagle w oczekujacych, a nie czytalam zbyt wiele opinii, kupilam w ciemno za kilka zlotych, dla nazwiska :)

      Usuń
    5. Nie, nie czytałem, ale wiem o czym to jest i nie bardzo mam nastrój do takich tematów :)

      Usuń
    6. Kilka razy juz budzilam sie z reka w nocniku, kiedy odkladalam zakup jakies ksiazki, a pozniej juz byla nie do dostania.
      Żeby to jednak wiedzieć, z którą książką tak się stanie, a z którą można poczekać :)

      Usuń
    7. Tego niestety niewiadomo i potem latami szukam ksiazek lub skupuje starocie, ktore nigdy juz nie zostaly pozniej wydane.
      To ma tez i swoj urok, szczegolnie te starocie, ale co sie czlowiek musi nagimnastykowac. Szczegolnie jak nie mieszka w Polsce.

      Usuń
  8. Książka warta uwagi.
    Właśnie czekam nie na tę książkę, ale z tej samej serii. I jestem jej ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaka kupilas? Bardzo jestem ciekawa:)

      Usuń
    2. Sobota - McEwan Ian
      Pokuty nie czytałam, ale z tego co o niej czytałam to dobrze się zapowiada.

      Usuń
    3. Oczywiście "Sobota" sie dobrze zapowiada.

      Usuń
    4. McEwana sporo czytalam swego czasu, ale nie "Sobote". "Pokute" darowalam sobie, bowciaz swietnie pamietam film, chociaz swego czasu goraco mnie do tego namawiano, to chyba musi jeszcze odczekac kilka lat;)
      McEwan ma dobre pioro, pokladalabym wiele nadziei w "Sobocie".

      Usuń
    5. I ja też pokładam.

      Usuń
  9. Sama nie zwróciłabym na tę książkę uwagi, a wydaje się ciekawa. :) No i ciekawi mnie zjawisko rasizmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ann, mysle, ze tobie ta ksiazka ma duze szanse sie spodobac, wiec miej ja gdzies w swojej pamieci przy okazji jakies wizyty w biliotece.

      Usuń
    2. Akurat w dwóch bibliotekach, z których korzystam, nie ma. :/

      Usuń
    3. Bardzo mi przykro, widocznie na nia nie postawili przy okazji zakupow bibliotecznych ;(

      Usuń
  10. Od wielu lat mam w planach tę książkę i nic z tym nie robię. Muszę w końcu wypożyczyć ją z biblioteki i przeczytać, bo starość mnie zastanie ;) Zwłaszcza, że lubię brytyjskie motywy w literaturze. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja "Wyspeka" naprawde czekala dlugo na przeczytanie. Nawet ja juz drugi rok mialam wpisana w planach na dany rok ;)
      Niepotrzebnie tak dlugo czekalam;)

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)