„Trzynasta opowieść” Diane Setterfielg to książka,
którą czytałam z największą przyjemnością. Cóż mnie tak w niej pociągało? Na
pewno to powieść, w której książki są żywe, są ważną jej częścią. Wiele tytułów
jest tam wspomnianych, w tym najczęściej „Jane Eyre”, „Wichrowe Wzgórza” oraz
„Kobieta w bieli” Wilkie Collins. Tej ostatniej nie znam, ale wymieniono ją w książce
tyle razy, że wpisałam ja na swoją listę poszukiwanych książek, bo mam wrażenie,
że ominęło mnie w literaturze coś ważnego i pięknego.
Główni bohaterowie są z książkami również
bardzo związani. Główna bohaterka Margaret Lea to córka antykwariusza. Jej dom
to dwa światy, na górze, obcy Margaret, sterylny, jasny świat jej matki, a na
dole ciemne, zakurzone królestwo tysiąca książek władane przez jej ojca i nią
samą. Czyż nie najpiękniejsze miejsce na świecie dla każdego mola książkowego?
Rano praca przy katalogowaniu zbiorów, wysyłanie zamówionych książek, a popołudniu
czas na lekturę w oczekiwaniu na zbłąkanego klienta. Doskonale mogę wyobrazić siebie w takiej
pracy. Zapach starych książek, dotyk gładkiej
skóry i chropowatych stron, cisza i mnóstwo czasu na czytanie... Margaret, specjalizująca
się w biografiach zmarłych osób, mówiła o sobie, że inni dbają o groby, ona dba
o książki ludzi, którzy odeszli. Znani lub całkowicie spowici mrokiem historii
i zapomnieniem – ci właśnie byli jej najdroższymi przyjaciółmi.
„Trzynasta opowieść” to książka, w której
druga bohaterka – Vida Winter, autorka kilkudziesięciu bestsellerowych powieści, ma ogromną bibliotekę, w której znajdują się
wszystkie możliwe wydania jej własnych książek oraz innych, jej ukochanych. Większość książkoholików rozumie tą potrzebę posiadania
wszystkich dostępnych wydań ukochanej powieści, bo przecież każde różni się okładką,
czcionką, fakturą papieru, może być dostępna w różnych tłumaczeniach, w różnych
językach... Ukochanej książki nigdy nie dosyć, i chociaż znamy jej obszerne
fragmenty na pamięć, to wciąż odnajdujemy przyjemność w czytaniu kolejnych fragmentów
z różnych jej wersji. I na koniec – nie mogło być inaczej, ta książka musiała
mnie zachwycić, jeśli na jej stronach jako lekarstwo na chorobę zaleca się
czytanie książek: „Sięgnęłam po receptę.
Zamaszystym pismem zapisał: sir Arthur Conan Doyle „Przygody Sherlocka Holmesa”.
Po dziesięć stron dwa razy dziennie, aż do zakończenia kuracji”.
Książkowy świat to tylko tło, bo najważniejsza
jest historia. Vida Winter sfabrykowała
na potrzeby mediów setki swoich własnych biografii, nikt nie zna jej prawdziwej
historii. Sama kończy już swoja życiową wędrówkę i postanawia po raz pierwszy
opowiedzieć komuś prawdę, ponieważ „(..) milczenie
nie jest naturalnym środowiskiem dla ludzkich historii. One potrzebują słów.
Bez nich blakną, chorują i umierają. A potem straszą po nocach...”.
Wśród grona wielu biografów wybrała Margaret, osobę
praktycznie nieznaną, która napisała tylko kilka szkiców. Jednak jedna jej
praca przekonała Vide, że to będzie właściwa osoba. Ta historia to rozdział jej
najsłynniejszej książki „Trzynastu opowieści”, w której znajduje się tylko dwanaście
historii. Tą ostatnią, trzynastą, Margaret będzie odkrywać kawałek po kawałeczku,
zlepiać strzępki i wypełniać puste, niedopowiedziane miejsca. Trzynasta opowieść
to spuścizna Vidy, historia jej życia i jej najbliższych, tych żyjących i tych
zmarłych.
„Każdy
ma jakąś historię. To jest jak z rodziną. Możesz nie wiedzieć, kim jesteś, mogłaś
ją stracić, ale ona mimo to istnieje. Możesz ja porzucić, możesz się od niej odwrócić,
ale nie możesz powiedzieć, że jej nie masz”.
Książka nie tylko jest napisana pięknym
językiem, ale też dobrze skomponowana. Lubię powieści, które mają wstęp, środek
i zakończenie. Podczas lektury czułam mrowienie w karku, kiedy wraz z Margaret,
strona po stronie, dochodziłam powoli do prawdy. Nie była to prosta droga. Kluczyłam,
błądziłam, wracałam do punktu wyjścia, aby zostać kompletnie zaskoczona zakończeniem.
Mroczna, wiejąca grozą historia, gdzie
po poznaniu jednego szczegółu ma się pewność, że kolejny będzie jeszcze
bardziej niewiarygodny. Ma w sobie
magnetyzm, który przyciągnął mnie i opętał na kilka wspaniałych, czytelniczych
godzin.
Przeczytałam wiele zarzutów dotyczących tej powieści.
Dłużyzny – ja ich nie znalazłam, poza tym, czy każda książka ma mieć tylko 200
stron napisanych dużą czcionką? Widoczne wpływy sióstr Bronte – wrzosowiska i mroczny
klimat – no i co z tego, każdy czerpie skądś inspiracje. Nieudolna stylizacja
na powieść gotycką przeniesioną do czasów współczesnych – dla mnie jak najbardziej
udana. Jeśli prawdą jest to, że każda książka znajdzie swojego czytelnika, to cieszę się, że "Trzynasta opowieść" znalazła właśnie mnie.
___________________
Diane Setterfield, Trzynasta opowieść, przeł. Barbara Przybyłowska, Wydawnictwo Amber, Warszawa 2006, s. 342.
-----------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań Z półki - 2013, Pochłaniam strony, bo kocham tomy, Tea Time z Corridą.


"Kobietę w bieli" po bezskutecznych poszukiwaniach w bibliotekach, udało mi się kupić na Allegro. :)
OdpowiedzUsuńTeraz tylko czekam na przesyłkę.
Ja chyba tez bede musiala ja zdobyc ta droga.
UsuńBede wypatrywala Twoich wrazen po lekturze.
Jeszcze nie doczytałam co napisałaś a już się cieszę że ją mam:-))
OdpowiedzUsuńAlez sie usmialam:)
UsuńCala Ty :)
Wzajemnie:-) !!!!
UsuńMasz na mnie zły wpływ) nie powinnam tutaj w ogóle zaglądać)
Potrafisz sprawić że zmarnuję pół dnia na zaspokojenie obudzonej prżez Ciebie żądzy!!!!
Skąd u Ciebie półka z zakupami 2013?) Hihi, inwigilacja trwa)))
Bylam pewna, ze ja odkryjesz:)
UsuńPrzeciez ma kontrolowac moje zakupy w tym roku:)
Wiec kontroluje:)
Po styczniowym poscie nie moglam przepuscic kilku okazji, szczegolnie, ze sa na liscie itd itp. Nie ma zadnych tegorocznych nowosci, studze swoje popedy, kiedy przegladam zapowiedzi:)
Czytam "Kobietę w bieli" )!!! Jeszcze kilka dni temu nie miałam o niej pojecia. Zostałam rozgrzana do czerwoności tutejszą dyskusją i nie wytrzymałam) Pokusiłam się o przekroczenie granic postępu w dziedzinie elektroniki i zdobyłam swoją pierwszą e-książkę. O dziwo! Da się czytać. Choć to nie to... Nie szeleści, nie pachnie, nie da się wziąć do ręki.. Ale! Można ją posiąść niemal natychmiast i zapomnieć o całym świecie. W tym wypadku tak właśnie jest:-) bo ksiażka jest urocza! Taka niedzisiejsza..tajemnicza...po prostu cudowna! Poczułam się jak za moich nastoletnich lat) zresztą ja jestem w przewadze kobietą dziewiętnastowieczną)
UsuńDziekuję:-)
Prawie Cie nie lubie kobieto dziewietnastowieczna :D
UsuńMoja jest w Polsce i pewnie bede mogla ja przeczytac, jak tam polece;)
a jestem juz rozpalona z ciekawosci:)
Ksiazek w wersji elektronicznej nie tykam, mam za duzo papierowych do przeczytania. Moze kiedys, jak juz przeczytam wiekszosc... Co tak szybko nie nastapi raczej;)
Ciesze sie bardzo, ze ksiazka tak Ci sie podoba. Ja juz zasiegnelam jezyka i wszyscy, ktorzy czytali, mowia o niej tylko w superlatywach.
Przykro mi...((( malo ze bolą mnie oczy od tego ebooka( to dostaję jeszcze taką niezbyt miła deklarację(
UsuńWybierasz się do Polski) Wspaniale! Kobietę łykniesz w pierwszą noc po przylocie:-)
No dobrze - zartowalam :D
UsuńNie umialabym czytac na tablecie ( a chyba na tym czytasz o ile dobrze pamietam), natomiast na kindlu paperwhite bardoz fajnie sie czyta. Wszystkie moje kulezanki w pracy maja, ale ja sie trzymam dzielnie:)
Tak, moze uda mi sie przyleciec pod koniec czerwca.
Za to bedzie na mnie czekac pudlo ksiazek do zabrania ( a raczej wyslania poczta), prawie wszystkie kupione w zeszlym roku oczywiscie:)
Czytam ostatni tom sagi Cherezinskiej. Swietny, polecam goraco.
Czytnik mam w telefonie. O kindlu na razie"marzę", mógłby mi się podobać... Ale kocham półki pełne książek, przede wszystkim tych jeszcze nieodkrytych, nieoswojonych, niepoznanych... Nie dam się! Ale w tel bede zawsze cos miała w razie Niemca. Mam tam tez zawsze cos dp posluchania. Wlasnie teraz mam tam Cherezińską, na razie błądzę we mgle historii, no i lektor:-( który mi się nie podoba! A co do sagi jeszcze trzecia część nieodkryta czeka.
UsuńMoże mam w swoich zasobach coś co byś chciała wysłać z Polski?
Na tablecie czu ipadzie tez mozna czytac ksiazki. W telefonie tez ma kilka darmowych klasykow, ale niezbyt mi sie podoba takie czytanie:(. Widze, ze jestes przygotowana na kazda okazje:)
UsuńDziekuje Ci bardzo, ale nie. Te ksiazki w Polsce moga spokojnie poczekac. Mam co czytac :p, jak wiesz.
Czytaj sage, czytaj, bo fajna bardzo :D
A Cherezinska wyda pewnie wkrotce cos nowego, ale pewnie nie o Wikingach.
Zamierzam sie wiec pocieszyc Cornwellem, on tez napisal wikingowska sage, a wlasnie wyszla czesc czwarta:), moge wiec sie zabrac powoli za czytanie, bo docelowo mialo ich byc piec.
Oj, to książka, która czeka na mnie od bardzo dawna, a ja wciąż nie mam na nią czasu! Przypomniałaś mi, dlaczego i jak bardzo chciałam ją kiedyś przeczytać, muszę ją wcisnąć wreszcie gdzieś na początek kolejki!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Ja zas do niej powrocilam po kilku latach i nie zaluje:)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńCzytalam o tej niezwyklej przyjazni, ale po powiesci Collinsa jakos nie siegnelam. Cieszy mnie to, ze oceniasz "Kobiete w bieli" jako znakomita:), nawet nie wyobrazasz sobie, jak sie moje serce raduje. "Kamien cierpliwosci" oczywiscie tez dokladam do mojej listy.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńPrzyznam sie po cichu, ze dwie ksiazki Collinsa juz kliknelam na Allegro:), za marne kilka zlotych. Uwielbiam takie perelkowe zakupy, ktore niemal nic nie kosztuja.
UsuńNie potrafie sobie przypomniec serialu o tym tytule, byc moze ogladalam, ale nie wiem, ze ogladalam? Bedzie pewnie jak z Twoimi kolezankami :) Znam fabule, ale nie pamietalam tytulu :) Wyjasni sie pewnie, kiedy siegne po ksiazke.
Na "Samotnie" poluje juz ponad rok, albo cena masakryczna, albo pustki w portfelu. Mam jednak nadzieje, ze moj egzemplarz gdzies tam istnieje i wkrotce znajdzie do mnie droge.
"Trzynasta opowieść" to jedna z moich ulubionych książek o książkach. Chętnie bym ją sobie przypomniała.
OdpowiedzUsuńZ przyjemnoscia wrocilam sama do tej lektury. I Tobie zycze milego powrotu.
UsuńWiększość recenzji jakie czytałam była dość oszczędna w pochwałach, więc zaintrygowało mnie Twoje odmienne zdanie. Postaram się przeczytać i ocenić :)
OdpowiedzUsuńJa rowniez czytalam sporo letnich recenzji, ale ze ksiazke otrzymalam od Przyjaciolki, ktora zawsze trafia w moj gust i byla przekonana, ze ksiazka mi sie spodoba - przeczytalam. I nie zaluje!
UsuńNie jestem w stanie zarzucić nic tej powieści - nie zauważyłam dłużyzn, a wpływy Bronte to tylko plus. Książka jest bardzo klimatyczna, wręcz niepokojąca, naprawdę dobra opowieść o zakamarkach ludzkiej psychiki :)
OdpowiedzUsuńMoge sie tylko pod tym podpisac :)
UsuńJakoś tak omijałam ten tytuł, nawet nie z powodu mało pozytywnych recenzji, co zwyczajnie, opis wydawcy kojarzył mi się z kolejna książką o niczym. Teraz jakoś tak zaczynam się nad nią zastanawiać :) Szczególnie ten piękny język jest dla mnie pociągający :)
OdpowiedzUsuńOpis wydawcy faktycznie nie jest zahcecajacy. W dodatku te bezsensowne porownania do Zafona, aby zlapac czytelnikow! Jedynie co maja wspolnego, to antykwariat prowadzony przez rodzine i zagadke kryminalna, ktora rozwiazuje osoba trzecia.
UsuńTakie blurby robia wiecej szkody ksiazce, niz pozytku.
Piękne to ostatnie zadanie recenzji ;) Pomyślałam też o sobie i kilku tytułach.
OdpowiedzUsuń"Trzynastą opowieść" miałam kiedyś z biblioteki, ale pamiętam, że zbliżał się termin i oddałam ją nie doczytując jej.
Pamiętam za to po dziś dzień (a było to lata temu) o igle i słowach wyrytych w kościach XD
Myślę, że warto do niej wrócić ;)
Wyznania milosce wyryte na kosci. Na zawsze. W bolu i krwi.:)
UsuńZachecam do powrotu, czyta sie naprawde dobrze.
Piękna recenzja :) I powieść doskonała - wiem, bo czytałam, chętnie przypomniałabym sobie raz jeszcze, bo fantastyczne cytaty zamieściłaś, o których ja zdążyłam już zapomnieć. Muszę nabyć egzemplarz na własność :)
OdpowiedzUsuńAerien witam Cie serdecznie. Ciesze sie, ze do mnie zajrzalas:)
UsuńDziekuje za mile slowa.
Mysle, ze ksiazke mozna zdobyc za grosze na Allegro, bo czasy, kiedy sporo osob ja czytalo, juz minely.
Pozdrawiam serdecznie!
Dziwi mnie nieco, że spotkałaś się z negatywnymi opiniami, bo dla mnie "Trzynasta opowieść" jest powieścią idealną. Uwielbiam ją po prostu! Cieszę się więc, że i Tobie się spodobała.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Mam taki zwyczaj, ze czytam ksiazke, pisze notke na bloga, a kiedy jest juz prwie gotowa, to szukam innych opinii. Wyjatkowo duzo takich ustyskiwan przeczytalam. To tylko swiadczy o tym, ze ile czytelnikow, tyle opinii. Mnie ksiazka bardzo sie podobala i ciesze sie, ze nadeszla jej kolej.
UsuńA ja ją ostatnio wypożyczyłam, nie przeczytałam i oddałam, bo musiałam odblokować konto w bibliotece. Jaka szkoda. To, o czym piszesz, brzmi jak najbardziej zachęcająco, a co do dłużyzn - jeśli ktoś woli wartką akcję, to jasne, że innego typu tekst może mu nie przypaść do gustu, ale ja akurat wartkiej akcji nie wymagam. Książki jako recepty - cudowna myśl! I przecież sama też tak robię, choć bez wypisywania recept. Może zacznę?
OdpowiedzUsuńO, na "Kobietę w bieli" też się ostatnio natykałam w różnych miejscach, trzeba poszukać.
Chyba sobie tę "Trzynastą opowieść" sprezentuję na Dzień Kobiet... I to będzie Twoja wina! :)
W tej ksiazce wartkiej akcji nie ma, jedna kobieta slucha drugiej kobiety, odwiedza ruiny domu, spotyka ludzi po drodze... Jednak napisane jest to wszystko bardzo zgrabnie, czyta sie z pewnym napieciem wyczekujac co sie jeszcze zdarzy, bo mrowienie w karku zdradza, ze nic dobrego...
UsuńJa juz sobie sprezentowalam "Kobiete w bieli". Uwielbiam ksiazki, ktore motywuja mnie do poszukiwan kolejnych ksiazek, poznania kolejnych autorow. Ale to juz wiesz.
Natomiast wcale nie bede sie czula winna, jezeli sobie ta ksiazke sprezentujesz:)
A tak w ogole, to gdzie sie podziewasz? Rozumiem, ze nie masz wytchnienia w pracy. Ja jednak zdazylam zatesknic do Twoich tekstow i co dzien sprawdzam, czy aby czego nie przeoczylam:)
Książkę czytałam dawno temu ale do dziś pamiętam jej treść. To chyba najlepsza rekomendacja :)
OdpowiedzUsuńZ pewnoscia:)
UsuńJa do niej okresowo wracam, wiec fabula wryla mi sie juz mocno w pamiec.