Opowiem ci o Plemieniu Przypadku. O Jesiennych
Demonach. Tych, które kryją się za telefonem o drugiej w nocy, za zawirowaniami
rzeczywistości. Uwalniam od nich takich jak ty. Potem kładę na półce trofeum i wchłaniam
kolejnego demona. Jestem łowcą i księgą. Posłuchaj Księgi Jesiennych Demonów.
Każdy z nas ma swoje demony. Nie tylko jesienne,
ale całoroczne, całożyciowe. Niektórzy pielęgnują je i karmią pozwalając im rosnąć, inni ignorują, jeszcze inni walczą z nimi, dzień, tydzień,
rok, przez cale życie. Książka Grzędowicza to zbiór pięciu, a właściwie sześciu, opowiadań o demonach, które żyją w nas, rujnując nasze życie, zamieniając je w piekło. Czy
mamy tyle siły w nas, aby im się przeciwstawić?
Każde opowiadanie traktuje o innym demonie, który
zżera człowieka od środka, najczęściej jest to lek przed samotnością, odrzuceniem, wyobcowaniem. Niektóre były mi bliższe, niektóre pozostawiły mnie
obojętną. Zakończeń często możemy się domyśleć, czy są one dobre dla bohatera i
otaczającego świata? Na to pytanie musimy odpowiedzieć sobie sami. Prolog i
epilog się łączą i właśnie chyba ta historia najbardziej mi się podobała i
zaskoczyła. Czy uwierzyłam w świat opowiedziany przez Łapacza Demonów? Czy chciałabym do niego powrócić? Nie. Chociaż czasami bardzo realistyczny, dający wrażenie, że mamy do czynienia z normalną prozą obyczajową, to jednak momentami zbyt magiczny dla mnie. Nie moja bajka, nie chodzi zresztą tylko o książkę Grzędowicza, ogólnie nie tym lubię karmić moją wyobraźnię. Przepędzam więc jesienne, szare demony i idę na spacer po zalanym słońcem parku, z kolorowymi, szeleszczącymi liśćmi pod stopami. Taką jesień lubię i jest bardziej moja niż fantastyka.Jarosław Grzędowicz, Księga jesiennych demonów, s. 474, Fabryka Słów, Lublin 2007.
Zdjęcia pochodzą z książki. Zdania napisane kursywą są cytatami z książki.
------------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wrześniowej "Trójki e-pik" - polska fantastyka.



Oooo, fantastyczne ilustracje, ten kasztan z ludzkim okiem jest naprawdę demoniczny. I myślę o "poskromieniu demonów", choć fanem tego typu literatury nie jestem, ale wszak pora jesienna i każdy demon trafić się może.
OdpowiedzUsuń
UsuńIlustracje faktycznie sa piekne, nie moglam oprzec sie i musialam je tutaj pokazac.
Przekonalam sie jednak kolejny raz, ze nie dla mnie fantastyka, ja tej literatury po prostu nie docenie. Moja wyobraznia ma pewne limity:)
Cenie sobie bardzo roznorakie wyzwania czytelnicze. Pozwalaja mi siegnac po ksiazki z "trzeciego rzedu", moge wreszcie zdmuchnac z nich kurz i motywuja do przeczytania pozycji, po ktore pewnie jeszcze dlugi czas nie mialabym ochoty siegnac.
Czytałam ten zbiorek dawno temu... jeszcze w pierwszym wydaniu, nie miał tak pięknych ilustracji.
OdpowiedzUsuńGotycka część mojej duszy była zachwycona, ale ogólnie książka mnie nie oczarowała :)
Jak juz pisalam wyzej - fantastyka nie dla mnie i ja juz po Grzedowicza nie siegne. Nie ma sensu i tak nie docenie tego typu literatury.
UsuńJarosław Grzędowicz ma jeszcze jeden tytuł godny uwagi - pan lodowego ogrodu
OdpowiedzUsuńTomku, dziekuje. Nie dla mnie jednak fantastyka. Probowalam kilka razy i juz po prostu szkoda mi czasu na mierzenie sie z tym typem literatury.
Usuń